Kurs przygotowujący do egzaminu. Doświadczeni, certyfikowani prowadzący.
Nowy cykl szkoleń dla sektora publicznego. Wszystko o budżecie zadaniowym - opracowanie i wdrożenie
Przedstawienie zakresu czynności i sposobów ich wykonywania przez głównych księgowych. Publikacja przydatna również dla dyrektorów finansowych i biegłych rewidentów.
Zbiór zadań: sprawdź swoją wiedzę dzięki praktycznym ćwiczeniom
Kursy zawodowe:
Szkolenia:
Książki:
Marek Loos
Jesteśmy już dwa lata w Unii Europejskiej. Jak ocenia Pan skuteczność naszych samorządów lokalnych w staraniach o fundusze unijne, gdy jesteśmy już częścią europejskiej rodziny?
- Bardzo dobrze ją oceniam, bo samorządy złożyły projekty na łącznie znacznie większą kwotę, niż była w ogóle dostępna. To oznacza ogromną aktywność w pozyskiwaniu pieniędzy i samorządy dobrze się do tego przygotowały.
Zapewne istnieje jednak jakieś zróżnicowanie między gminami.
- Oczywiście, że - szczególnie na początku - więcej pieniędzy dostały najbardziej aktywne samorządy, z lepszymi liderami i bardziej aktywnym środowiskiem oraz z korzystniejszą sytuacją finansową. Gmina musiała dofinansować projekt unijny w pierwszym okresie finansowania. Były bowiem dwa typy projektów: albo dofinansowywane w 70 proc., albo w połowie. Na resztę trzeba było znaleźć pieniądze ze środków własnych. Nie było kłopotu z przygotowaniem się samorządu do pozyskiwania pieniędzy unijnych - poza przypadkami, kiedy z winy strony polskiej rozliczenie środków opóźniało się. Wówczas trzeba było czekać na pieniądze, co mogło być kłopotliwe. Nie były to jednak sytuacje zagrażające budżetom gmin.
Co było największą przeszkodą w pozyskiwaniu funduszy unijnych?
- Paradoksem jest, że największym problemem był fakt, iż gminy przygotowały zbyt dużo projektów. Nie na wszystkie starczyło pieniędzy z unijnej puli dla Polski. Leżą one teraz niewykorzystane w szufladach urzędów gmin i miast. Problemem były również niejasne kryteria w pozyskiwaniu funduszy. Rodzi to zbędne spory, dlaczego jedni dostali pieniądze, a drudzy nie. Zbyt dużo było polityki w tym procesie, co rodziło wiele konfliktów. Poza tym na początku akcesji do Unii źle działała ustawa o zamówieniach publicznych. Zbytnio przedłużały się procedury. Zbyt długo działające sądy polskie były przyczyną tego, że nie wszystkie wnioski mogły być przygotowane na czas, a jak nawet były przygotowane, to okazywało się, że w określonym czasie nie można było rozstrzygnąć przetargu.
W jaki sposób samorządy finansują inwestycje wspierane z funduszy unijnych?
- Większość gmin finansuje te przedsięwzięcia ze środków własnych, wykładając pieniądze z bieżących wpływów budżetowych na prefinansowanie. Część korzysta z kredytów bankowych, raczej krótkoterminowych. Sądzę, że w najbliższym czasie różne instytucje finansowe będą rozwijały paletę możliwości prefinansowania.
Jakie ma Pan krytyczne uwagi do obecnego okresu programowania ZPORR?
- Jak już powiedziałem, niejasne były kryteria podziału środków unijnych, co wywoływało konflikty. Poza tym nie wszędzie przestrzegano podstawowych zasad jawności przy podziale pieniędzy, co dodatkowo rodziło podejrzenia. Po trzecie - była i jest nadmierna biurokracja w procedurach pozyskiwania pieniędzy.
Biurokracja większa niż w innych krajach Unii?
- Większa.
Na przykład?
- Są to niekiedy śmieszne sprawy i mogłoby się wydawać, że nie mają większego znaczenia, ale są to sprawy dokuczliwe. Dlaczego np. musimy w Polsce parafować każdą stronę umowy po lewej i prawej stronie? Przecież parafowanie strony jest śladem, że jej nikt nie wyjął i nie włożył innej, ale nie można włożyć tylko lewej strony - bez prawej. W ogóle nie wiem, dlaczego muszą być parafowane strony przez składającego wniosek. Ważne, by wniosek był kompletny i potwierdzone zostało, co zawiera. Poza tym obciążająca jest konieczność parafowania całej masy dokumentów oraz rozdęta sprawozdawczość. Można mieć wrażenie, że starający się o dotację jest traktowany, jakby był potencjalnym oszustem.
Oj, skąd my to znamy… Co, Pana zdaniem, powinno się zmienić w procedurach aplikacyjnych w najbliższym, siedmioletnim okresie programowania?
- W pierwszym okresie programowania wymagano, by zgłaszane projekty były w pełni gotowe, z pozwoleniami na budowę. Oznacza to, że zmarnowano część potencjału, gdy ktoś przygotował wszystkie wnioski, a dofinansowania nie dostał. Wydaje mi się jednak, że w pierwszym okresie programowania było to usprawiedliwione. Inaczej po prostu się nie dało. Nie zdążylibyśmy wykorzystać wszystkich środków, stosując inne procedury, nie mając całej dokumentacji. W kolejnym okresie powinno to być bardziej elastyczne. Poza tym problemem pozostaje źle działająca ustawa o zamówieniach publicznych. Kontrola sądowa, przy bardzo wolno pracujących sądach, powoduje, że procedury przedłużają się.
Co doradziłby Pan samorządowcom, by zwiększyła się ich skuteczność pozyskiwania funduszy unijnych?
- Samorządy powinny zwiększyć liczbę szkoleń dla urzędników. Wchodzimy bowiem w okres rozliczania i monitorowania obecnie realizowanych projektów, kiedy trzeba udowodnić potrzebę ich realizacji i rozliczać się z efektów. Do tego niezbędna jest grupa prawidłowo przeszkolonych pracowników. W tym przypadku slogan "tanie państwo" nie będzie oznaczało mniejszej liczby zatrudnionych w urzędach, ale wręcz przeciwnie. Trzeba pozyskać fachowców w dziedzinie pozyskiwania funduszy, których w Polsce nie ma wielu.
Rozmawiał: Marek Loos
Kompendium terminów z zakresu rachunkowości po polsku i angielsku
Doskonała pomoc dla wszystkich studentów i pracowników rachunkowości pragnących rozwijać swoje kompetencje w dwóch językach
Cena detaliczna: 179,00 zł cena promocyjna 161,00 zł
Polska Akademia Rachunkowości S.A.
Pełna lista szkoleń otwartych.
Pełna lista kursów zawodowych.